www.marekdyjak.pl - Marek Dyjak strona oficjalna
poniedziałek, 21 marca 2011
10 dni temu

znowu Jego koncert

Och-teatr, 11 marca, godzina 20

najpierw czekanie, niecierpliwe, niezbędne

sprawdzanie, czy bilety na pewno są w kieszeni

i mnóstwo drobnych, banalnych czynności, żeby tylko ten czas szybciej minął

wreszcie  zaczął się koncert i to już były same emocje

Marek śpiewał przejmująco, niesamowicie i bardzo, bardzo smutno

ktoś kto Go widział na żywo, wie o czym mówię

nerwowo zapalany papieros za papierosem, drżące dłonie, z całej postaci bijąca rezygnacja

i słowa

czasem wykrzykiwane z rozżaleniem, goryczą, rozpaczą, czasem wyśpiewywane cicho , wręcz lirycznie

ogromny wysiłek, ogromny ładunek emocjonalny, pot, łamiący się głos, twarz wykrzywiona w krzyku

prawda...

prawda o życiu człowieka niezwykłej wrażliwości

smutna prawda


 


 

 

 

00:13, toffi102
Link Dodaj komentarz »
piątek, 11 lutego 2011
inaczej

jesienią kocham Cię inaczej...

nostalgicznie i ostatecznie

bez wiosennej euforii

bez leniwego rozmarzenia

lipcowego popołudnia

bez sierpniowych gwiazd

spadających prosto między nasze nadzieje...

jesienią patrzę na Ciebie

poprawiam Ci szalik

a Ty grzejesz moje zziębnięte dłonie

i ścierasz krople płynace po moim policzku ...

 

 

 

 

 

 

23:57, toffi102
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 24 października 2010
po koncercie

Wczoraj byliśmy na koncercie

chyba nie chcę o tym mówić

na pewno nie potrafię

a jednak muszę

zbieram kawałki siebie i próbuję je poskładać w całość

tylko nie bardzo pasują ...

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

21:29, toffi102
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 16 lutego 2010
z dystansem

Zima jest trochę jak święto

odziana w uroczystą biel

pachnąca tak świeżo i czysto

śnieg  zakrywający brzydkie dachy,

zaplute chodniki,

połamane krzaki

skrzący się w słońcu

lekki i puszysty

trochę nierealny

zamieniający szarą rzeczywistość w bajkę

kryształy sopli

drogocenne

cisza

trochę drażniąca

trochę niepokojąca

wymagająca ...

ale przecież ja nie lubię zimy ...

 

01:56, toffi102
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 30 listopada 2009
sens

Listopad to nie jest czas świętowania życia

to czas usychania, więdnięcia

obumierania

to smutek

przemijanie

opadanie liści

nagie drzewa

uschłe kwiaty ...

patrzę na to i strasznie mi żal

opłakuję wiosenną euforię ...

boję się nieuchronnego...

Ale wystarczy spojrzeć pod innym kątem

wystarczy przyjrzeć się uważniej

i dostrzec, że w tych suchych badylach

kryje się ziarno

zapowiedź,

obietnica

nadzieja

i wtedy wszystko zaczyna wyglądać inaczej

i można w tym zauważyć sens

odnaleźć pociechę...

23:29, toffi102
Link Dodaj komentarz »
sobota, 21 listopada 2009
Syn

Od ośmiu lat,

ten Człowiek

nieustannnie mnie

wzrusza i zachwyca ...

01:51, toffi102
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 01 listopada 2009
światłocienie

Skrawki światła

złapane w pajęczynę,

zatrzymane na lisciu,

na źdźble, na badylu

wypatruję ich,

małych  iskier wśród cieni,

wśród szaroburej codzienności

c'est  la vie ...

i chociaż czasem trudno je dostrzec

to przecież są

i nadają ciemności sens

bez niej nie byłyby tym czym są

nie byłyby tak cenne

nie sprawiałyby takiej radości,

dlatego ciągle ich szukam

i znajduję

i wiem, że  listopad w końcu minie

i wiem, że kiedyś będzie znowu maj...

jego niewypowiedziany aromat,

z nutą bzu i wiosennego deszczu...

jego nieprzyzwoite obietnice...

jego nadzieja ...

 

23:46, toffi102
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 18 października 2009
Nieważkie ważki

zadziwiające,

trochę groźne,

trochę nierealne ...

bardziej przypominają skomplikowany mechanizm

niż żywe stworzenie,

przyglądam się im

szeroko otwartymi oczami

 

00:23, toffi102
Link Komentarze (1) »
piątek, 28 sierpnia 2009
Świt

jedynym sensownym powodem, według mnie

żeby wstać wcześnie, bardzo wcześnie rano

jest wyprawa z aparatem

nigdy tak do końca się nie wie co przyniesie świt

czasem wybucha ferią barw...

czasem otula mgłą...

a czasami, tylko przenika na wskroś, kłującą mżawką

i jest coś fascynującego w potyczce nocy z dniem...

światła z ciemnością...

i ta nieuchronność, ta pewność,

że po nocy, choćby najczarniejszej, jednak wstaje słońce

i choć jeszcze niewidoczne  już fantstycznie barwi chmury

są fiolety, purpury, róż...

by na końcu uspokoić się błękitem

i chociaż to może banalne

ale gdy opadają mgły, to można mieć wrażenie,

że ukazuje się całkiem nowy świat,

czysty i świeży

w którym nic nie jest odkryte i przesądzone...

a wszystko jest możliwe...


 

23:49, toffi102
Link Komentarze (1) »
piątek, 24 lipca 2009
spektakl

był fantastyczny

i całkiem za darmo

bez stref dla Vipów

bez lepszych i gorszych miejsc na widowni

w technologii 5D

co najmniej ...

jedyny koszt, to nogawki mokre do kolan

warto było

 

23:59, toffi102
Link Komentarze (3) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5